Po pierwsze - pędzel. Bez dobrego pędzla nawet nie ma co myśleć o minerałach. Palcami proszku nie nałożymy a jedynie będziemy się w nie wpatrywać i nic z tego nie wyjdzie.
Najlepszy będzie flat top lub kulka.
Po drugie wpatrujemy się w lustro i oceniamy siebie pod względem jasny- ciemny, oraz odcienia ciepły-zimny, różowy- żółty. Dobrze jest też zrobić zdjęcie i ocenić siebie na zdjęciu.
Po trzecie nigdy nie kupujcie pełnych opakowań od razu, swatche w internecie jedynie naprowadzają nas na kolor a minerały na skórze zmieniają się tak indywidualnie że jednak trzeba je dobierać samemu.
Zaczynamy więc od próbek.
A jak dobrać kolor?
Najpierw bierzemy wszystkie próbki i malujemy paseczki na policzku dochodząc do linii żuchwy- ten podkład który "zniknie" to jest nasz kolor.
Ale nadal nie zamawiajcie całego pudełka ale przez kilka dni starajcie się robić makijaż na rożnych kremach.
Co ciekawe w moim przypadku na kremach nawilżających jest ok, na serum podobnie a na tłuściochach zimowych podkład ciemnieje o 2 tony.
Przez kilka dni oceniamy siebie w świetle dziennym, sztucznym w słońcu i cieniu. Pod uwagę musimy wziąć nie tylko kolor ale i trwałość, warzenie się kosmetyku, potencjalne zapychanie, współpracę z reszta kolorówki.
Później jak podkład z próbki spełni wszystkie nasze oczekiwania możemy zamówić duży słoiczek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz