Wypadałoby zacząć od dowiedzenia się czy osoba do której pójdziemy jest kosmetyczką czy kosmetologiem, czy skończyła szkołę policealną czy studia i jakie kursy ukończyła czy może zabieg będzie wykonywać studentka , praktykantka. W przypadku pedicure warto wybrać się do podologa zamiast kosmetyczki, podolog poza wykonaniem pedicuru i pomalowaniem paznokci zajmie się bardziej przykrymi i medycznymi problemami stóp jak na przykład wrastający paznokieć.
Kolejna sprawa to sprawdzenie opinii w internecie i wśród znajomych na temat danego salonu kosmetycznego jak i samej kosmetyczki, przecież w salonie może pracować jednocześnie osoba genialna jak taka co nie powinna się tam znaleźć.
Termin- jak wchodzimy i widzimy panie plotkujące nad kawką, a termin wykonania zabiegu jest od zaraz, to znaczy że mamy stąd uciekać, skoro nikt nie korzysta z usług salonu to my tez nie powinniśmy.
Rękawiczki, standardem jest wykonywanie zabiegów kosmetycznych w rękawiczkach, co ku mojemu zaskoczeniu nie dotarło do świadomości wszystkich kosmetyczek i są takie co rękawiczek nie uznają, blee.
Higiena- tutaj napisze co skłoniło mnie do napisania posta. Moja kosmetyczka wyjechała na wakacje, a ja koniecznie chciałam mieć wyregulowane brwi, samej mi to niestety nie wychodzi tak ładnie jak kosmetyczce. Weszłam do osiedlowego salonu kosmetycznego i chciałam sie umówić na regulację, coś mnie tknęło i zapytałam się pani o bardzo długich i kolorowych paznokciach jak dezynfekowane są narzędzia. Ta z oburzeniem mnie ofuknęła " przecież psikamy spirytusem", cóż spodziewam sie odpowiedzi: mamy własny autoklaw i sterylizujemy na miejscu, lub mamy umowę ze szpitalną sterylizatornią i przywożą nam czyste.
Byłam w takim szoku że nie odpowiedziałam nic mądrego tylko wyszłam.
Dziękuje wolę zapłacić drożej ale niech kosmetyczka pracuje czystymi narzędziami.
BTW Podolog do której chodzę na pedicure ma własny sprzęt do sterylizowania, ba nawet miska w której moczone są stopy jest wyłożona jednorazową folią.
Cena- niestety nie może być kryterium wyboru salonu.
Opiszę jeszcze jaki efekt powinny dać zabiegi, sama chodzę obecnie na regulację brwi i pedicure, do niedawna korzystałam też z oczyszczania twarzy.
Oczyszczanie twarzy, klasyczne- mechaniczne. Wiele moich znajomych na ten zabieg wybierało sie w piątek ponieważ później miały "zmasakrowaną " twarz, zaczerwienienia, strupki, obrzęki. To jest dowód na źle wykonany zabieg. Po oczyszczaniu mechanicznym twarz powinna być na drugi dzień ładna bez śladów po oczyszczaniu, niezaczerwieniona i nieopuchnięta. Sam zabieg powinien trwać minimum półtorej godziny, zaczynać się od sesji z maszyną wytwarzająca parę a kończyć się maseczką z łagodząca podrażnienia. Nie może być tez widać śladów po paznokciach!! Po prostu po wyjściu od kosmetyczki mamy mieć twarz ładniejsza i tyle.
Pedicure, tutaj tez ważny jest czas sam zabieg nie może trwać 15 minut, ale spokojnie zaczynać się od namoczenia stóp. Tutaj niestety możliwość oceny czy został wykonany dobrze czy nie jest mniejsza- ważne żeby kosmetyczka nie ścierała za mocno naskórka. Co z tego że wyjdziemy z gładkimi i miękkimi stopami jak za tydzień pojawią się znów zgrubienia. Ważne jest żeby po pedicure skóra narastała powoli.Tak żebyśmy na kolejna wizytę chciały się umówić za 6 tygodni. Nie wcześniej.
Translate
sobota, 21 lipca 2012
piątek, 20 lipca 2012
Szok! Przebarwienie słoneczne.
Do niedawna byłam przekonana, że mam cerę problematyczną, mieszaną , naczyńkową z trądzikiem. Ale mimo tych problemów ominęła mnie nieprzyjemność walki z przebarwieniami słonecznymi. Jak patrzę na siebie w lustrze, cera jest w miarę jednolita, na zdjęciach twarzy z bliska wykonanych "Idioten Kamera" cera jest ok, na zdjęciach z lepszego aparatu z daleka również.
Dzisiaj chciałam zrobić zdjęcie porównawcze skóry z i bez kremu z Eco Cosmetics. To co zobaczyłam na zdjęciach mnie przeraziło mam całą twarz usianą przebarwieniami!! Których do tej pory nie widziałam, czas zweryfikować moje poglądy na temat używania filtrów. Szczęście w nieszczęściu, że czas kiedy na słońce wychodziłam totalnie bez filtra bezpowrotnie się skończył kilka lat temu, a i wcześniej zazwyczaj nosiłam T-shirty zamiast wydekoltowanych bluzek, dzięki czemu przebarwienia ma tylko na twarzy i ramionach ale dekolt jest gładki.
Zaczynam testować sera z witaminą C, zobaczymy efekty.
Nie sa to zmiany ogromne, raczej drobne pomarańczowe plamki, jednak są widoczne i nie wygląda to dobrze.
Dzisiaj chciałam zrobić zdjęcie porównawcze skóry z i bez kremu z Eco Cosmetics. To co zobaczyłam na zdjęciach mnie przeraziło mam całą twarz usianą przebarwieniami!! Których do tej pory nie widziałam, czas zweryfikować moje poglądy na temat używania filtrów. Szczęście w nieszczęściu, że czas kiedy na słońce wychodziłam totalnie bez filtra bezpowrotnie się skończył kilka lat temu, a i wcześniej zazwyczaj nosiłam T-shirty zamiast wydekoltowanych bluzek, dzięki czemu przebarwienia ma tylko na twarzy i ramionach ale dekolt jest gładki.
Zaczynam testować sera z witaminą C, zobaczymy efekty.
Nie sa to zmiany ogromne, raczej drobne pomarańczowe plamki, jednak są widoczne i nie wygląda to dobrze.
czwartek, 19 lipca 2012
Eco Cosmetics SPF 15 recenzja
Eco Cosmetics Day plus SPF 15 krem do twarzy na dzień
Od dawna szukam idealnego kremu z filtrem. Długo wahałam się zanim zakupiłam ten produkt, jestem blada, nawet latem. Dodatkowo moja twarz ma odcień neutralny a w kosmetykach kolorowych z dużą ilością pigmentu żółtego wyglądam po prostu źle. Krem z Eco Cosmetics według polskiego dystrybutora jest tonowany naturalnymi pigmentami w odcieniu brązu. Zaryzykowałam, chociaż nie byłam w stanie wyszukać swatchy. Ryzyko opłaciło się.
Owe brązowe pigmenty okazały się niewielkim dodatkiem do kremu niwelują jedynie bielenie twarzy przez filtr mineralny, dzięki czemu po nałożeniu tak naprawdę krem nie ma koloru ani białego, ani brązowego ani żółtego. Dobrze sprawdza się na co dzień, twarz się nie świeci, jak również nie wysusza skóry. Produkt jest dostępny w opakowaniu z pompką. Po jej naciśnięciu otrzymujemy porcje sino- różowo -brązowego produktu, mimo że kolor nie wygląda zachęcająco na twarzy nie jest widoczny.
Wady: SPF 15 trudno uznać jako wadę, bardziej jako cechę produktu. Dobrze gdyby SPF było wyższe.
Kolor po wyciśnięciu z opakowania jak widać nie jest zachęcający.
Poniżej, po roztarciu krem wtapia się całkowicie w skórę i nie jest widoczny.
Skład: Aqua, Pongamia Glabra Seed Oil, Titanium Dioxide, Caprylic / Capric Triglyceride, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Hydrogenated Lecithin, Glycine Soja Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Sorbitol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Punica Granatum Fruit Water, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Citrate/Lactate/Linoleate/Oleate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Argania Spinosa Kernel Oil, Olea Europaea Leaf Extract, Vitis Vinifera Leaf Water, Hippophae Rhamnoides Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Sodium PCA, Xanthan Gum, Tocopherol, Stearic Acid, Aluminium Hydroxide, Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Citronellol.
Bardzo lubię w tym kremie kompleksowość, nie muszę stosować kremu nawilżającego i filtra ale wystarczy mi jeden produkt.
Wady: SPF 15 trudno uznać jako wadę, bardziej jako cechę produktu. Dobrze gdyby SPF było wyższe.
Titanium Dioxide jako jedyny filtr mineralny, wolę jak obecne sa oba filtry mineralne dzięki temu ochrona przeciw UVA i UVB jest pełniejsza.
Podsumowując: dobry krem na dni spędzane w zacienionym biurze lub pochmurne, na okres wiosny i jesieni, niestety na plażę ochrona jest za niska.
Poniżej, po roztarciu krem wtapia się całkowicie w skórę i nie jest widoczny.
Skład: Aqua, Pongamia Glabra Seed Oil, Titanium Dioxide, Caprylic / Capric Triglyceride, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Hydrogenated Lecithin, Glycine Soja Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Sorbitol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Punica Granatum Fruit Water, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Citrate/Lactate/Linoleate/Oleate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Argania Spinosa Kernel Oil, Olea Europaea Leaf Extract, Vitis Vinifera Leaf Water, Hippophae Rhamnoides Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Sodium PCA, Xanthan Gum, Tocopherol, Stearic Acid, Aluminium Hydroxide, Alcohol, Parfum, Limonene, Linalool, Citronellol.
Demakijaż i dwie recenzje
Po całym dniu musimy dokładnie oczyścić naszą skórę z wszystkich nałożonych na nią produktów, brudu, kurzu i wszystkich substancji przez nią wydzielonych. Demakijaż jest jedną z ważniejszych czynności pielęgnacyjnych,oczywiście jest to pierwszy krok w oczyszczaniu.
Nie będę tym razem przynudzać znowu o OCM ;) ale polecę dwa super produkty do demakijażu.
- Chusteczki Alterra, wbrew temu co większość użytkowników twierdzi nie sa przeznaczone do wykonywania demakijażu, ale cytując producenta są to chusteczki oczyszczające do skóry suchej i wrażliwej, które usuwa: nadmiar tłuszczu, POZOSTAŁOŚCI makijażu i cząsteczki brudu, ale i tak sa powszechnie używane do demakijażu.
Zalety:
-cena w okolicy 3-4 złotych za 25 chusteczek
-dostępność
-zapach przyjemny, ale intensywny
-wydajność, jedna chusteczka wystarcza na demakijaż całej twarzy i oczu
-delikatne dla oczu, zmywają makijaż nie podrażniając moich oczu, noszę soczewki kontaktowe
-można umyć sie na szybko, bez użycia wody tedy kiedy jest to potrzebne, na wyjeździe czy podroży
-skład:Aqua, Coco-Glucoside, Glicerin, Aloe Barbadenis Leaf Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Linalool, Geraniol
Wady:
-Zmywają dobrze makijaż delikatny, bez silikonów
- nie radzą sobie z wodoodpornym tuszem
-nie nadają się do stosowania na codzień, ale okazjonalnie
Kolejny produkt jest kosmetykiem do własnego przygotowania, przepis i składniki ze strony Zrób Sobie Krem: Woda micelarna do demakijażu oczu
woda demineralizowana : 45 mililitrów
d- pantenol 1.25 mililitra
kwas hialuronowy 2,5 mililitra
P-4C czyli emulgator 0,8 mililitra ( ja zwiększam do 1 mililitra)
Jest to kosmetyk idealny, zmywa nawet eyeliner. Nie musimy trzeć oczu ale wystarczy przykładać płatek kosmetyczny do powieki i czekać aż kosmetyki się rozpuszczą.Oczy nie szczypią nawet jak produkt dostanie się do oka.
Jedyną wada- wodą radzę tylko zmywać oczy, nałożona na twarz powoduje uczucie ściągnięcia i suchości.
I na koniec coś dla osób którym silikony i parabeny nie przeszkadzają, kosmetyk który do niedawna uwielbiałam: Dwufazowy płyn do demakijażu z wyciągiem z Bławatka firmy Yves Rocher, przestałam tolerować ten kosmetyk gdy po dłuższym czasie używania eko produktów sięgnęłam po niego ponownie. Zdecydowanie przegrywa z powyższymi.
Co prawda radzi sobie z każdym tuszem do rzęs. ALE:zawiera parabeny oraz silikony, przez co wydaje się być delikatny i aksamitny w użyciu. Tyle, że później silikony zostają na powiece dając uczucie ciężkości i obecności " czegoś".
Nie będę tym razem przynudzać znowu o OCM ;) ale polecę dwa super produkty do demakijażu.
Zalety:
-cena w okolicy 3-4 złotych za 25 chusteczek
-dostępność
-zapach przyjemny, ale intensywny
-wydajność, jedna chusteczka wystarcza na demakijaż całej twarzy i oczu
-delikatne dla oczu, zmywają makijaż nie podrażniając moich oczu, noszę soczewki kontaktowe
-skład:Aqua, Coco-Glucoside, Glicerin, Aloe Barbadenis Leaf Extract, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Linalool, Geraniol
Wady:
-Zmywają dobrze makijaż delikatny, bez silikonów
- nie radzą sobie z wodoodpornym tuszem
-nie nadają się do stosowania na codzień, ale okazjonalnie
Kolejny produkt jest kosmetykiem do własnego przygotowania, przepis i składniki ze strony Zrób Sobie Krem: Woda micelarna do demakijażu oczu
woda demineralizowana : 45 mililitrów
d- pantenol 1.25 mililitra
kwas hialuronowy 2,5 mililitra
P-4C czyli emulgator 0,8 mililitra ( ja zwiększam do 1 mililitra)
Jest to kosmetyk idealny, zmywa nawet eyeliner. Nie musimy trzeć oczu ale wystarczy przykładać płatek kosmetyczny do powieki i czekać aż kosmetyki się rozpuszczą.Oczy nie szczypią nawet jak produkt dostanie się do oka.
Jedyną wada- wodą radzę tylko zmywać oczy, nałożona na twarz powoduje uczucie ściągnięcia i suchości.
I na koniec coś dla osób którym silikony i parabeny nie przeszkadzają, kosmetyk który do niedawna uwielbiałam: Dwufazowy płyn do demakijażu z wyciągiem z Bławatka firmy Yves Rocher, przestałam tolerować ten kosmetyk gdy po dłuższym czasie używania eko produktów sięgnęłam po niego ponownie. Zdecydowanie przegrywa z powyższymi.
Co prawda radzi sobie z każdym tuszem do rzęs. ALE:zawiera parabeny oraz silikony, przez co wydaje się być delikatny i aksamitny w użyciu. Tyle, że później silikony zostają na powiece dając uczucie ciężkości i obecności " czegoś".
wtorek, 26 czerwca 2012
YT
Pierwszy filmik na YT o przygotowaniu żelu lnianego, dość mocno słychać jak jestem stremowana.
http://www.youtube.com/watch?v=-whD_JWpXsQ&feature=plcp
http://www.youtube.com/watch?v=-whD_JWpXsQ&feature=plcp
poniedziałek, 25 czerwca 2012
Kontrowersyjne składniki w kosmetykach
Nie będę pisała o szkodliwych i potencjalnie szkodliwych składnikach kosmetyków, na ten temat zostało już wiele i chyba wystarczająco powiedziane. Za to chce wyrazić swoje zdanie na temat kontrowersyjnych składników;
Pierwszym z nich jest Paraffinum liquidum, znany także jako Mineral oil, Petrolatum, Paraffin Oil, czyli po prostu mieszanina węglowodorów otrzymywanych w procesie destylacji ropy naftowej. Dlaczego jest powszechnie uzywana w kosmetyce? Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, paraffinum liquidum jest tania dużo tańsza od bogatych w witaminy i kwasy tłuszczowe olei roślinnych. Po za tym nie uczula i dobrze sprawdza sie w przypadku części osób chorujących na atopowe zapalenie skóry. Nie jest składnikiem szkodliwym, nie przenika do organizmu. Jednak nie uznaję produktów z tym składnikiem, dlatego że ma on działanie komedogenne , nawet jak mądrzejsi ode mnie twierdzą ze nie ma. Potrafię mieć wysyp na skórze po jednorazowym użyciu oliwki dla dzieci z parafiną na drugim miejscu w składzie. Po za tym parafina daje złudne uczucie nawilżenia. Tworzy na powierzchni skóry nieprzepuszczająca powłokę coś jak opatrunek okluzyjny, po zmyciu skóra jest sucha, szorstka i aż woła o nawilżenie. I tak krem do rąk z parafiną używałam co chwilę bo stale miałam wrażenie suchych dłoni a eko krem aplikuję raz może dwa dziennie.
Lanolina, jak najbardziej składnik naturalny jest to wosk zwierzęcy otrzymywany z gruczołów łojowych owiec. Cudownie zmiękcza skórę i zatrzymuje wodę. Stosowana chętnie w preparatach regenerujących i ochronnych przed zimnem i wiatrem oraz w preparatach do ochrony biustu dla młodych mam. Gdzie więc kontrowersja: często uczula, znacznie częściej niż większość innych składników.
SLS i SLeS czyli odpowiednio Sodium Lauryl Sulphate i Sodium Laureth Sulphate detergenty powszechnie występujące we wszystkich drogeryjnych produktach, od szamponów po pasty do zębów również w produktach dziecięcych. Wysuszają skórę,mogą działać drażniąco, świąd a nawet stany zapalne. dlatego że są to silnie działające środki. dla mnie ich odstawienie spowodowało znikniecie całkowite łupieżu, wysuszenia skóry i łuszczenia sie skóry.ale.. śą osoby które po umyciu żelem, mydłem czy szamponem z delikatnym detergentem mają wrażenie niepełnego umycia się i wracają do kosmetyku z sls-em.
Pierwszym z nich jest Paraffinum liquidum, znany także jako Mineral oil, Petrolatum, Paraffin Oil, czyli po prostu mieszanina węglowodorów otrzymywanych w procesie destylacji ropy naftowej. Dlaczego jest powszechnie uzywana w kosmetyce? Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze, paraffinum liquidum jest tania dużo tańsza od bogatych w witaminy i kwasy tłuszczowe olei roślinnych. Po za tym nie uczula i dobrze sprawdza sie w przypadku części osób chorujących na atopowe zapalenie skóry. Nie jest składnikiem szkodliwym, nie przenika do organizmu. Jednak nie uznaję produktów z tym składnikiem, dlatego że ma on działanie komedogenne , nawet jak mądrzejsi ode mnie twierdzą ze nie ma. Potrafię mieć wysyp na skórze po jednorazowym użyciu oliwki dla dzieci z parafiną na drugim miejscu w składzie. Po za tym parafina daje złudne uczucie nawilżenia. Tworzy na powierzchni skóry nieprzepuszczająca powłokę coś jak opatrunek okluzyjny, po zmyciu skóra jest sucha, szorstka i aż woła o nawilżenie. I tak krem do rąk z parafiną używałam co chwilę bo stale miałam wrażenie suchych dłoni a eko krem aplikuję raz może dwa dziennie.
Lanolina, jak najbardziej składnik naturalny jest to wosk zwierzęcy otrzymywany z gruczołów łojowych owiec. Cudownie zmiękcza skórę i zatrzymuje wodę. Stosowana chętnie w preparatach regenerujących i ochronnych przed zimnem i wiatrem oraz w preparatach do ochrony biustu dla młodych mam. Gdzie więc kontrowersja: często uczula, znacznie częściej niż większość innych składników.
SLS i SLeS czyli odpowiednio Sodium Lauryl Sulphate i Sodium Laureth Sulphate detergenty powszechnie występujące we wszystkich drogeryjnych produktach, od szamponów po pasty do zębów również w produktach dziecięcych. Wysuszają skórę,mogą działać drażniąco, świąd a nawet stany zapalne. dlatego że są to silnie działające środki. dla mnie ich odstawienie spowodowało znikniecie całkowite łupieżu, wysuszenia skóry i łuszczenia sie skóry.ale.. śą osoby które po umyciu żelem, mydłem czy szamponem z delikatnym detergentem mają wrażenie niepełnego umycia się i wracają do kosmetyku z sls-em.
sobota, 16 czerwca 2012
Recenzja: Crystal essence
Zachęcona pozytywnymi opiniami zakupiłam naturalny dezodorant Crystal essence o zapachu granatu. . Dostępne sa trzy wersje : w krysztale, ta jest najbardziej znana, w kulce i płynna w butelce z atomizerem. Zdecydowałam się na ta ostatnią. Testowałam przez tydzień, ale w warunkach dość spokojnych, bez większych stresów, wysiłku fizycznego czy upałów. Produkt zaskoczył mnie pozytywnie.
Skład przyjazny i krótki: Purified water , Natural Mineral Salts, natural fragnance made with pomegranade essential oils and extracts.
Cena: 24 zł.
Zastosowanie: również jako środek antyseptyczny do rąk i stóp.
Obietnica producenta: nie klei się ( prawda), nie brudzi ubrań ( prawda, nawet rozpyliłam go na czarna tkaninę, śladu nie pozostawił), natychmiast schnie ( faktycznie szybko)
Zapach: praktycznie niewyczuwalny
Kolor i postać: przezroczysty płyn
Działanie: jest to dezodorant a nie antyperspirant, ma za zadanie neutralizację bakterii powodujących przykry zapach potu i jako taki sprawdza się znakomicie, nie czułam się spocona, ubrania miałam cały dzień świeże, bez plam. Jest też świetny do stóp.
Wady: Nie jest dobry dla każdego i zawsze, nie działa aż tak dobrze jak antyperspirant i nie nada się na rozmowę kwalifikacyjną, egzamin czy inna sytuacje stresową jak i podczas wysiłku fizycznego. Na w/w sytuacje pozostaje nam antyperspirant.
Skład przyjazny i krótki: Purified water , Natural Mineral Salts, natural fragnance made with pomegranade essential oils and extracts.
Cena: 24 zł.
Zastosowanie: również jako środek antyseptyczny do rąk i stóp.
Obietnica producenta: nie klei się ( prawda), nie brudzi ubrań ( prawda, nawet rozpyliłam go na czarna tkaninę, śladu nie pozostawił), natychmiast schnie ( faktycznie szybko)
Zapach: praktycznie niewyczuwalny
Kolor i postać: przezroczysty płyn
Działanie: jest to dezodorant a nie antyperspirant, ma za zadanie neutralizację bakterii powodujących przykry zapach potu i jako taki sprawdza się znakomicie, nie czułam się spocona, ubrania miałam cały dzień świeże, bez plam. Jest też świetny do stóp.
Wady: Nie jest dobry dla każdego i zawsze, nie działa aż tak dobrze jak antyperspirant i nie nada się na rozmowę kwalifikacyjną, egzamin czy inna sytuacje stresową jak i podczas wysiłku fizycznego. Na w/w sytuacje pozostaje nam antyperspirant.
wtorek, 12 czerwca 2012
Baza pod cienie
Temat dla mnie drażliwy, bo boje się że w końcu się ugnę i zakupie naładowana silikonami i parabenami bazę z drogerii.
O ile cerę mam mieszana z tendencja do tłustej, chociaż po ocm się to zmienia, o tyle na powiekach skóra jest ekstremalnie tłusta. Każdy cień po kilku godzinach się roluje i zbiera w kącikach. Przy makijazu oka po prostu potrzebuje utrwalenia. Chcę uniknąć stosowania kosmetyków nie-eko na ta okolicę, skóra powiek jest bogato unaczyniona i cienka oraz bliskie sąsiedztwo spojówek powoduje że jestem w stanie sobie wyobrazić jak łatwo przenikają kosmetyki i ich składniki. Zdecydowanie potrzebuje eko-bazy. dotychczas przetestowałam:
ELF baza pod cienie mineralna, cena 20 zł. W postaci płynnej, w tubce jak błyszczyk do nakładania gąbeczką.
Już przy nakładaniu jest problem, musimy uważać, żeby nie nałożyć za dużo produktu, sama baza jest bezzapachowa , beżowa o konsystencji płynnego korektora. Stosowałam w rożnych kombinacjach z pudrem i podkładem, szału nie ma przedłuża trwałość cieni minimalnie.
Baza DIY wg przepisu:
10% Dimeticon
40% masło Shea, odrobina olejku jojoba
50% substancje suche: podkład mineralny ( odrobina dla nadania koloru), Mika, Titanium dioxide, Magnesium Stearate, Magnesium Hydroxide, Myristic Acid.
Zdecydowanie lepsza od poprzedniej, o gęstej konsystencji. Wymaga pracy przy nakładaniu. Niestety nadal nie ideał. Chociaż jak odstąpiłam przyjaciółce to stwierdziła, że baza jest super.
Baza DIY wersja dla mnie
50% Mica, Titanium Dioxide, MAgnesium stearate
25% Krzemionka
25% Sericite Mica i Methicone
Są to wyłącznie sypkie składniki baza jest wiec bardzo nietypowa bo sypka i jako jedyna na moich powiekach sprawdza sie dość dobrze.
Ideału poszukuje nadal.
O ile cerę mam mieszana z tendencja do tłustej, chociaż po ocm się to zmienia, o tyle na powiekach skóra jest ekstremalnie tłusta. Każdy cień po kilku godzinach się roluje i zbiera w kącikach. Przy makijazu oka po prostu potrzebuje utrwalenia. Chcę uniknąć stosowania kosmetyków nie-eko na ta okolicę, skóra powiek jest bogato unaczyniona i cienka oraz bliskie sąsiedztwo spojówek powoduje że jestem w stanie sobie wyobrazić jak łatwo przenikają kosmetyki i ich składniki. Zdecydowanie potrzebuje eko-bazy. dotychczas przetestowałam:
ELF baza pod cienie mineralna, cena 20 zł. W postaci płynnej, w tubce jak błyszczyk do nakładania gąbeczką.
Już przy nakładaniu jest problem, musimy uważać, żeby nie nałożyć za dużo produktu, sama baza jest bezzapachowa , beżowa o konsystencji płynnego korektora. Stosowałam w rożnych kombinacjach z pudrem i podkładem, szału nie ma przedłuża trwałość cieni minimalnie.
Baza DIY wg przepisu:
10% Dimeticon
40% masło Shea, odrobina olejku jojoba
50% substancje suche: podkład mineralny ( odrobina dla nadania koloru), Mika, Titanium dioxide, Magnesium Stearate, Magnesium Hydroxide, Myristic Acid.
Zdecydowanie lepsza od poprzedniej, o gęstej konsystencji. Wymaga pracy przy nakładaniu. Niestety nadal nie ideał. Chociaż jak odstąpiłam przyjaciółce to stwierdziła, że baza jest super.
Baza DIY wersja dla mnie
50% Mica, Titanium Dioxide, MAgnesium stearate
25% Krzemionka
25% Sericite Mica i Methicone
Są to wyłącznie sypkie składniki baza jest wiec bardzo nietypowa bo sypka i jako jedyna na moich powiekach sprawdza sie dość dobrze.
Ideału poszukuje nadal.
wtorek, 5 czerwca 2012
Farbowanie włosów II
Obecnie odkryłam ziołowa farbę Khadi, na bazie henny. Używam wersji kolorystycznej z Amlą i Jatrophą. Moim zdaniem sprawdza się ona znacznie lepiej od klasycznej henny opisanej w poprzednim poście. Mieszankę przygotowujemy bardzo szybko, zalewamy proszek wodą o temp 80 stopni, studzimy i ciepłą jeszcze mieszankę nakładamy na włosy, trzymamy krócej bo 30 minut do 2 godzin. Sama mieszanka ma przyjemna konsystencję, nie tworzą się grudki, co przy hennie mi się zdarzało. Nie wysusza tez włosów. Po za tym działanie jak i technika farbowania są takie same. Na moje włosy przy pierwszym
farbowaniu zużyłam 3/4 pudełka, przy ponownych farbowaniach stosuje 1/2.
Kolor utrzymuje sie ładnie na włosach i nie płowieje, jest przyjemny
rudy, niestety mało w nim czerwieni. Wynagradzają mi to zdrowe, miękkie
włosy.
| Farba posrednio po wysypaniu z pudełka. Zielony proszek. |
| Który po wymieszaniu z ciepłą woda tworzy zieloną pastę. |
| Zawartość pudełka: farba i czepek na głowę, bardzo pomocny przy farbowaniu. |
Farbowanie włosów
Natura obdarzyła mnie włosami w kolorze nijakim, taki typowy polski mysi blond, ni to szary ni brązowy nie za jasny nie za ciemny. Słowem bez wyrazu. Dość wcześnie zaczęłam farbować włosy, na głowie miałam chyba wszystkie odcienie brązu, rudości od marchewki do czerwieni, nawet czerń, nigdy nie zafarbowałam włosów na platynę ;) ale na blond jak najbardziej. Odkryłam, że najlepiej czuje się w okolicach mahoniu, niektórzy nawet twierdzą, że jest to mój naturalny kolor i nie wyobrażają sobie, że jest inaczej.
Koloryzacja farbami chemicznymi niestety niszczy włosy, zarówno ta w salonie jak i w domu, szamponami, farbami, szamponetkami, piankami i kremami. Na szczęście jest jeszcze henna i farby roślinne na bazie henny.
Henna: jest to sproszkowany barwnik pochodzenia roslinnego, produkowany z liści i pędów Lawsonia intermis, głównie pochodzącej z Indii i Pakistanu. Barwi na kolor czerwono- rudy.
Przygotowanie farby jest długotrwałe ale nie czasochłonne. Potrzebujemy, szklanej lub plastikowej miseczki, plastikowej lub szklanej łyżeczki ( nie metalowej!), grzebienia i dużej ilości soku z cytryny. Hennę w proszku rozrabiamy na papkowata masę z sokiem z cytryny, przykrywamy bawełniana ściereczką i odstawiamy na 12 godzin w ciepłe miejsce. Bezpośrednio przed użyciem dodajemy kolejna porcje soku i nakładamy na włosy w ten sam sposób jak zwykłą farbę. Trzeba uważać, żeby nie pobrudzić skóry- barwi dość trwale. Ja na włosy nakładam foliowy czepek, a na to czapkę, żeby utrzymać wyższą temperaturę dla lepszego działania barwnika, całość trzymamy od 2 do 6 godzin w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać.Następnie myjemy włosy ciepłą wodą. Teoretycznie nie powinno sie używać szamponów, odżywek, i produktów do stylizacji przez dobę po farbowaniu, w praktyce ja myje włosy odzywka bez silikonów i nakładam żel lniany.
Uwaga:
1. Henna jest silnym alergenem i często uczula, warto zrobić test na niewielkiej powierzchni skóry.
2. Henna wysusza włosy: jest to dobra wiadomość dla osób borykających się z problemem tłustych włosów, dla tych z suchymi włosami już niekoniecznie.
3. Henna farbuje skórę głowy, dlatego następnego dnia myje włosy ponownie ponieważ mam wrażenie zalegania henny na skórze. Dla odmiany jak pobrudzimy ubranie lub ręcznik z plamami łatwo poradzi sobie nasza pralka, co nie znaczy że farbujemy sie w białej bluzce.
4. Hennę w odróżnieniu od farb chemicznych stosujemy na umyte ( koniecznie szamponem bez silikonów) i suche włosy jest to barwnik roślinny, łagodny i nie zniszczy nam włosów a bariera w postaci silikonów lub tłuszczu spowoduję że nie osiągniemy pożądanego efektu.
Dla uzyskania ciemniejszego koloru można użyć rożnych mieszanek z amla lub indygo, można je tez stosować samodzielnie.
Koloryzacja farbami chemicznymi niestety niszczy włosy, zarówno ta w salonie jak i w domu, szamponami, farbami, szamponetkami, piankami i kremami. Na szczęście jest jeszcze henna i farby roślinne na bazie henny.
Henna: jest to sproszkowany barwnik pochodzenia roslinnego, produkowany z liści i pędów Lawsonia intermis, głównie pochodzącej z Indii i Pakistanu. Barwi na kolor czerwono- rudy.
Przygotowanie farby jest długotrwałe ale nie czasochłonne. Potrzebujemy, szklanej lub plastikowej miseczki, plastikowej lub szklanej łyżeczki ( nie metalowej!), grzebienia i dużej ilości soku z cytryny. Hennę w proszku rozrabiamy na papkowata masę z sokiem z cytryny, przykrywamy bawełniana ściereczką i odstawiamy na 12 godzin w ciepłe miejsce. Bezpośrednio przed użyciem dodajemy kolejna porcje soku i nakładamy na włosy w ten sam sposób jak zwykłą farbę. Trzeba uważać, żeby nie pobrudzić skóry- barwi dość trwale. Ja na włosy nakładam foliowy czepek, a na to czapkę, żeby utrzymać wyższą temperaturę dla lepszego działania barwnika, całość trzymamy od 2 do 6 godzin w zależności od efektu jaki chcemy uzyskać.Następnie myjemy włosy ciepłą wodą. Teoretycznie nie powinno sie używać szamponów, odżywek, i produktów do stylizacji przez dobę po farbowaniu, w praktyce ja myje włosy odzywka bez silikonów i nakładam żel lniany.
Uwaga:
1. Henna jest silnym alergenem i często uczula, warto zrobić test na niewielkiej powierzchni skóry.
2. Henna wysusza włosy: jest to dobra wiadomość dla osób borykających się z problemem tłustych włosów, dla tych z suchymi włosami już niekoniecznie.
3. Henna farbuje skórę głowy, dlatego następnego dnia myje włosy ponownie ponieważ mam wrażenie zalegania henny na skórze. Dla odmiany jak pobrudzimy ubranie lub ręcznik z plamami łatwo poradzi sobie nasza pralka, co nie znaczy że farbujemy sie w białej bluzce.
4. Hennę w odróżnieniu od farb chemicznych stosujemy na umyte ( koniecznie szamponem bez silikonów) i suche włosy jest to barwnik roślinny, łagodny i nie zniszczy nam włosów a bariera w postaci silikonów lub tłuszczu spowoduję że nie osiągniemy pożądanego efektu.
Dla uzyskania ciemniejszego koloru można użyć rożnych mieszanek z amla lub indygo, można je tez stosować samodzielnie.
OT ściereczki muślinowe do OCM
Większość dziewczyn polecających OCM używa ściereczki muślinowej z The
Body Shop, która nie jest już dostępna w regularnej ofercie. Co nie oznacza, że nie jest do zdobycia; są dostępne w Ikea ręczniki muślinowe w ceni koło 13 zł za sztukę oraz pieluszki muślinowe w sklepach z pieluszkami wielorazowymi, swoje kupiłam w cenie 24 zł za cztery sztuki. Swoją droga wolę mikrofibrę, oczyszcza dokładniej i zastępuje peeling mechaniczny. Ale podobno muślin jest lepszy.
Body Shop, która nie jest już dostępna w regularnej ofercie. Co nie oznacza, że nie jest do zdobycia; są dostępne w Ikea ręczniki muślinowe w ceni koło 13 zł za sztukę oraz pieluszki muślinowe w sklepach z pieluszkami wielorazowymi, swoje kupiłam w cenie 24 zł za cztery sztuki. Swoją droga wolę mikrofibrę, oczyszcza dokładniej i zastępuje peeling mechaniczny. Ale podobno muślin jest lepszy.
niedziela, 3 czerwca 2012
Dlaczego OCM to najlepsza metoda ?
Dlatego, że najlepiej oczyszcza twarz i zmniejsza ryzyko czerwonych niespodzianek.
Przez kilka dni, z powodu złego samopoczucia ( i stanu zdrowia- obecnie jestem na zwolnieniu od 2 tygodni, 40 tydzień ciąży) praktycznie nie opuszczałam łóżka, poza prysznicem i sporadycznym balsamem nie miałam kontaktu z kosmetykami. Odpuściłam OCM, bo jak nie ma makijażu to po co? ( błąd!!!), twarz myłam mydłem z żywokostem i przemywałam tonikiem ( szałwiowy ze ZSK), na to normalnie krem. Efekt: mam wrażenie że jestem nieumyta, mam dwie przykre niespodzianki na czole i się świecę. Nauczka,że OCM nie należy odpuszczać tylko dlatego, że nie mamy makijażu.
Przez kilka dni, z powodu złego samopoczucia ( i stanu zdrowia- obecnie jestem na zwolnieniu od 2 tygodni, 40 tydzień ciąży) praktycznie nie opuszczałam łóżka, poza prysznicem i sporadycznym balsamem nie miałam kontaktu z kosmetykami. Odpuściłam OCM, bo jak nie ma makijażu to po co? ( błąd!!!), twarz myłam mydłem z żywokostem i przemywałam tonikiem ( szałwiowy ze ZSK), na to normalnie krem. Efekt: mam wrażenie że jestem nieumyta, mam dwie przykre niespodzianki na czole i się świecę. Nauczka,że OCM nie należy odpuszczać tylko dlatego, że nie mamy makijażu.
Prawda i mity o kosmetykach nautralnych
Wokół naturalnych produktów do pielęgnacji narosło wiele mitów, cześć z nich jest prawdziwa a część zdecydowanie nie.
1. Kosmetyki naturalne sa lepsze, bo nie uczulają:
mit, składniki naturalne potrafia uczulić tak samo jak nienaturalne, a nawet powiedziałabym że uczulają częściej zwłaszcza kontrowersyjna już lanolina, wosk pszczeli, wyciągi owocowe i roślinne i stężony aloes.
2. Kosmetyki naturalne są drogie bo są eko a wszystko eko jest drogie lub z drugiej strony kosmetyki naturalne są tanie bo można je samemu zrobić oraz produkty są łatwo dostępne i tanie:
I tak i nie, kosmetyki eko rządzą się dokładnie takimi samymi prawami jak kosmetyki drogeryjne, sa tutaj kosmetyki bardzo tanie jak Alterra, ( koszt kremu do twarzy to kilkanaście złotych) jak i drogie Anne Marie Borlind, z wieloma markami pomiędzy. Ceny zależą od składów, reklamy, dostępności, kosztów wysyłki, i wielu innych czynników.
3. Kosmetyki naturalne to tylko jakieś maski papki i samorobione kosmetyki: mit
Kosmetyki naturalne to też a właściwie zwłaszcza produkty wyglądem nie różniące się od innych kosmetyków.
4. Kosmetyki naturalne sa trudno dostępne: coś w tym jest, swoje kupuję stacjonarnie w Rossmanie lub Sephorze ale głównie zamawiam ze sklepów internetowych.
5. Kosmetyki naturalne nie pielęgnują tak dobrze jak drogeryjne: mit, ale pielęgnacja ta jest inna, włosy pielęgnowane odzywkami bez silikonów sa inne w dotyku niz te oblepione silikonami, skóra tez jest inna gdy nie używamy parafiny dlatego zwłaszcza na poczatku przygody z kosmetykami naturalnymi moze nam się wydawać że wyglądamy gorzej
6. Kosmetyki naturalne to tylko pielęgnacja: mit to także bogata gam produktów do makijażu w tym moje ukochane minerały
1. Kosmetyki naturalne sa lepsze, bo nie uczulają:
mit, składniki naturalne potrafia uczulić tak samo jak nienaturalne, a nawet powiedziałabym że uczulają częściej zwłaszcza kontrowersyjna już lanolina, wosk pszczeli, wyciągi owocowe i roślinne i stężony aloes.
2. Kosmetyki naturalne są drogie bo są eko a wszystko eko jest drogie lub z drugiej strony kosmetyki naturalne są tanie bo można je samemu zrobić oraz produkty są łatwo dostępne i tanie:
I tak i nie, kosmetyki eko rządzą się dokładnie takimi samymi prawami jak kosmetyki drogeryjne, sa tutaj kosmetyki bardzo tanie jak Alterra, ( koszt kremu do twarzy to kilkanaście złotych) jak i drogie Anne Marie Borlind, z wieloma markami pomiędzy. Ceny zależą od składów, reklamy, dostępności, kosztów wysyłki, i wielu innych czynników.
3. Kosmetyki naturalne to tylko jakieś maski papki i samorobione kosmetyki: mit
Kosmetyki naturalne to też a właściwie zwłaszcza produkty wyglądem nie różniące się od innych kosmetyków.
4. Kosmetyki naturalne sa trudno dostępne: coś w tym jest, swoje kupuję stacjonarnie w Rossmanie lub Sephorze ale głównie zamawiam ze sklepów internetowych.
5. Kosmetyki naturalne nie pielęgnują tak dobrze jak drogeryjne: mit, ale pielęgnacja ta jest inna, włosy pielęgnowane odzywkami bez silikonów sa inne w dotyku niz te oblepione silikonami, skóra tez jest inna gdy nie używamy parafiny dlatego zwłaszcza na poczatku przygody z kosmetykami naturalnymi moze nam się wydawać że wyglądamy gorzej
6. Kosmetyki naturalne to tylko pielęgnacja: mit to także bogata gam produktów do makijażu w tym moje ukochane minerały
poniedziałek, 28 maja 2012
Pielęgnacja w ciąży
Ciało kobiety w ciązy się zmienia i to bardzo, najlepiej rozumieją to kobiety dopiero po fakcie. Nagle z ładnych zgrabnych i wysportowanych stajemy sie okrągłe, opuchnięte i powolne. Ciąża nie jest ogólnie przeciwwskazaniem do kontynuowania uprawiania sportu, chyba że jak u mnie w obecnej ciąży ginekolog zabroni- przekłada sie to natychmiast na dodatkowe kilogramy i gorsze samopoczucie.
Z jednej strony mamy nasze zmieniajace sie ciało, z drugiej malutkiego człowieka który rozwija sie i rośnie. Dziecko bardzo narażone jest na szkodliwe wpływy ze środowiska, to co jemy co wdychamy, czym sie smarujemy moze przeniknąć przez łożysko do dziecka, dlatego w ciąży nie pijemy alkoholu i unikamy byle jakiego jedzenia. Zapominamy często o kosmetykach, z wyjątkiem osławionych już farb do włosów w których zwłaszcza amoniak może być szkodliwy.
Do mycia : mydło robione na bazie masła shea lub płyn do kąpieli Babydream
Do demakijażu: OCM, raz na tydzień Logona Ziemia wulkaniczna krem do mycia z olejem patchouli -nie sprawdziła się jako produkt do włosów, za to do mycia twarzy jest rewelacyjna, delikatnie oczyszcza i ma przyjemny zapach co glinkom sie nieczęsto zdaża.
Aktualizacja po pół roku: nie wiem jakim cudem podobał mi się ZAPACH ziemi wulkanicznej, ehh w ciąży to wszytsko wyjade sie byc inne.
Balsam: obecnie robiony przeze mnie z masła kakaowego i oliwki Hipp,
roztapiamy w kapieli wodnej, bez gotowania masło kakaowe, dodajemy oliwki około 30 % objętości gotowego produktu i odstawiamy do wystygnięcia, powstaje stały produkt o wspaniałym zapachu masła kakaowego i delikatnej konsystencji dzięki dodatkowi oliwki. (Czyste masło kakaowe jest twarde, trudnorozpuszczalne i ma grudki.) Mozna dodać innych płynnych olejków ze słodkich migdałów, kokosowego czy z orzechów laskowych.
Nabieramy odrobinę w dłonie, az rozpuści się pod wpływem ciepła i nakładamy na ciało.
Kosmetyk specjalny: Essential Care Masło na brzuszek, drogi 26 zł za 20g, jednak jego wydajność i skuteczność dość jest uzasadnieniem dla ceny. O tym kosmetyku rozpisze sie więcej.
Konsystencja: miękka, z grudkami jednak nie wyczuwamy ich podczas aplikacji. W przeciwieństwie do innych maseł ten kosmetyk nie musi być podgrzany przed zastosowaniem jest juz wystarczająco miękki.
Kolor: żłóty
Zapach: przyjemny
Działanie: nieznacznie natłuszcza, ale delikatnie nie pobrudzimy sobie ubrania, nawilża. Co do działania przeciw rozstępom w obecnej ciązy nie nabawiłam sie nowych. W poprzedniej owszem wtedy stosowałam krem Mustella ale tez przytyłam nieco więcej, dlatego tez nie chcę pisać jednoznacznie że Essential Care zapobiega rozstępom, na pewno stosować warto.
Z jednej strony mamy nasze zmieniajace sie ciało, z drugiej malutkiego człowieka który rozwija sie i rośnie. Dziecko bardzo narażone jest na szkodliwe wpływy ze środowiska, to co jemy co wdychamy, czym sie smarujemy moze przeniknąć przez łożysko do dziecka, dlatego w ciąży nie pijemy alkoholu i unikamy byle jakiego jedzenia. Zapominamy często o kosmetykach, z wyjątkiem osławionych już farb do włosów w których zwłaszcza amoniak może być szkodliwy.
Do mycia : mydło robione na bazie masła shea lub płyn do kąpieli Babydream
Do demakijażu: OCM, raz na tydzień Logona Ziemia wulkaniczna krem do mycia z olejem patchouli -nie sprawdziła się jako produkt do włosów, za to do mycia twarzy jest rewelacyjna, delikatnie oczyszcza i ma przyjemny zapach co glinkom sie nieczęsto zdaża.
Aktualizacja po pół roku: nie wiem jakim cudem podobał mi się ZAPACH ziemi wulkanicznej, ehh w ciąży to wszytsko wyjade sie byc inne.
Balsam: obecnie robiony przeze mnie z masła kakaowego i oliwki Hipp,
roztapiamy w kapieli wodnej, bez gotowania masło kakaowe, dodajemy oliwki około 30 % objętości gotowego produktu i odstawiamy do wystygnięcia, powstaje stały produkt o wspaniałym zapachu masła kakaowego i delikatnej konsystencji dzięki dodatkowi oliwki. (Czyste masło kakaowe jest twarde, trudnorozpuszczalne i ma grudki.) Mozna dodać innych płynnych olejków ze słodkich migdałów, kokosowego czy z orzechów laskowych.
Nabieramy odrobinę w dłonie, az rozpuści się pod wpływem ciepła i nakładamy na ciało.
Kosmetyk specjalny: Essential Care Masło na brzuszek, drogi 26 zł za 20g, jednak jego wydajność i skuteczność dość jest uzasadnieniem dla ceny. O tym kosmetyku rozpisze sie więcej.
Konsystencja: miękka, z grudkami jednak nie wyczuwamy ich podczas aplikacji. W przeciwieństwie do innych maseł ten kosmetyk nie musi być podgrzany przed zastosowaniem jest juz wystarczająco miękki.
Kolor: żłóty
Zapach: przyjemny
Działanie: nieznacznie natłuszcza, ale delikatnie nie pobrudzimy sobie ubrania, nawilża. Co do działania przeciw rozstępom w obecnej ciązy nie nabawiłam sie nowych. W poprzedniej owszem wtedy stosowałam krem Mustella ale tez przytyłam nieco więcej, dlatego tez nie chcę pisać jednoznacznie że Essential Care zapobiega rozstępom, na pewno stosować warto.
Żel lniany do włosów DIY
W poprzednim poście pisałam o żelu lnianym do stylizacji włosów. Jest łatwy do zrobienia, dobry jeśli chodzi o stylizacje loków nie skleja, utrwala skręt nie ma zapachu ani koloru. Jest niestety mniej trwały od żeli sklepowych za to naturalny i tani. Do wykonania potrzebujemy:
- siemie lniane- ziarna
- garnek, sitko, pojemnik na żel
- ewentualnie dodatki
Przepis podstawowy: dwie łyżki siemienia gotujemy w szklance wody przez około 15 minut, cedzimy ( odcedzić trzeba natychmiast jak zrobimy to zbyt późno żel zgęstnieje i odcedzenie ziarenek będzie niemożliwe), odstawiamy do wystygnięcia na kilka godzin i mamy gotowy żel. Produkt trzymamy w lodówce tydzień do dwóch.
Lepiej robic mniejsze porcje żeby uniknąc zepsucia. Proporcje podane przeze mnie to tylko propozycja można je modyfikować wg własnego uznania.
Przepis dodatkowy:
Do zrobionej porcji zelu na 100 ml gotowego produktu dodajemy: elastynę 2 ml, keratyne 5 ml, D-pantenol 1 ml
opcjonalnie można dodać konserwant
lub gume ksantynową, niewielka ilość żeby nie zagęścić zbyt mocno produktu.
- siemie lniane- ziarna
- garnek, sitko, pojemnik na żel
- ewentualnie dodatki
Przepis podstawowy: dwie łyżki siemienia gotujemy w szklance wody przez około 15 minut, cedzimy ( odcedzić trzeba natychmiast jak zrobimy to zbyt późno żel zgęstnieje i odcedzenie ziarenek będzie niemożliwe), odstawiamy do wystygnięcia na kilka godzin i mamy gotowy żel. Produkt trzymamy w lodówce tydzień do dwóch.
Lepiej robic mniejsze porcje żeby uniknąc zepsucia. Proporcje podane przeze mnie to tylko propozycja można je modyfikować wg własnego uznania.
Przepis dodatkowy:
Do zrobionej porcji zelu na 100 ml gotowego produktu dodajemy: elastynę 2 ml, keratyne 5 ml, D-pantenol 1 ml
opcjonalnie można dodać konserwant
lub gume ksantynową, niewielka ilość żeby nie zagęścić zbyt mocno produktu.
Olejowanie włosów
Jakby mi ktoś rok temu powiedział, że z własnej woli będę kładła olej na włosy i to na noc, to bym wyśmiała, a jednak...
Raz w tygodniu nakłądam na włosy i skórę głowy olej w ilości dwóch łyżek stołowych, zostawiam na noc a rano bez większego problemu zmywam szamponem. Dlaczego?
Dzięki tej metodzie pielęgnacji włosy są ładniejsze, gładsze, przyjemniejsze w dotyku mają więcej połysku i wyglądają zdrowiej. Efektu takiego nie osiągnęłam nigdy za pomocą odżywek czy masek.
Jak się do tego zabrać: najprościej wyszukać watek na wizażu http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=593364 gdzie opisane są szczegóły techniczne jak i właściwości poszczególnych olei, a następnie probować.
Metoda jest prosta, niestety na efekty trzeba poczekać miniumu miesiąc a najczęściej dłużej, po za tym na początek wart zacząć od olei spożywczych, które w razie nie sprawdzenia sie jako pielęgnacja włosów będą miały zastosowanie w kuchni ;) ryzowy, sezamowy, lniany..
Na moje suche włoski najlepiej sprawdził sie olej sezamowy, niestety odpada kokos mimo że jest to sztandarowy olej polecany na włosy mnie przesuszał, dobry okazał się tez produkt z orzechów laskowych.
Raz w tygodniu nakłądam na włosy i skórę głowy olej w ilości dwóch łyżek stołowych, zostawiam na noc a rano bez większego problemu zmywam szamponem. Dlaczego?
Dzięki tej metodzie pielęgnacji włosy są ładniejsze, gładsze, przyjemniejsze w dotyku mają więcej połysku i wyglądają zdrowiej. Efektu takiego nie osiągnęłam nigdy za pomocą odżywek czy masek.
Jak się do tego zabrać: najprościej wyszukać watek na wizażu http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=593364 gdzie opisane są szczegóły techniczne jak i właściwości poszczególnych olei, a następnie probować.
Metoda jest prosta, niestety na efekty trzeba poczekać miniumu miesiąc a najczęściej dłużej, po za tym na początek wart zacząć od olei spożywczych, które w razie nie sprawdzenia sie jako pielęgnacja włosów będą miały zastosowanie w kuchni ;) ryzowy, sezamowy, lniany..
Na moje suche włoski najlepiej sprawdził sie olej sezamowy, niestety odpada kokos mimo że jest to sztandarowy olej polecany na włosy mnie przesuszał, dobry okazał się tez produkt z orzechów laskowych.
Pielęgnacja włosów.
Zacznijmy od tego że eko szampony to zaraz po filtrach kolejna słaba strona firm eko. Wiele z nich po prostu niedomyw włosów lub pozostawia nam na głowie siano.
W swoim życiu wypróbowałam wiele szamponów i tych eko i nieeko. Większość z nich się nie sprawdziła, fakt mam wymagające włosy kręcone, przesuszone i w dodatku farbowane, dla kosmetyków to prawdziwe wyzwanie. W dodatku mam suchą skórę głowy i źle dobrany szampon szybko robi mi krzywdę, pojawia się łupież i swędzenie głowy.
W starych czasach gdy znałam tylko marki sklepowe włosy myłam szamponem do włosów suchych a co jakiś czas przeciwłupieżowym aptecznym lub sklepowym koniecznie z cynkiem, szkoda że wtedy nie miałam wiedzy o SLS-ach i SLEs- ach które zamiast pomagać robiły mi dużą krzywdę.
Obecnie moja pielęgnacja organicza się do mycia głowy wg potrzeb czyli raz na 2-3 dni szamponem eko, następnie odzywka, włosy układam albo żelem do stylizacji z Eco Cosmetics albo DIY żelem z siemienia lnianego, raz w tygodniu na włosy nakładam na noc olej.
Rozczesuje tylko na mokro, delikatnie bez szarpania grzebieniem z szerokimi zębami. Chociaż planuję wypróbować kiedyś magiczną szczotkę TT.( tangle teezer) która podobno się sprawdza tez przy kręconych włosach. Suszarki nie używam od lat.
Eco Cosmetics - świetny, ładnie myje nie wysusza, trzeba sie przyzwyczaić że sie nie pieni ( brak SLS) i trzeba uzwać mniej niż by się chciało, po za tym szampon jest w tubce- lubię szampony w tubkach. Cena to niestety prawie 30 zł za 200 ml. Z tej firmy posiadm równiez odzywke i żel do włosów. Wszystkie produkty polecam
Alterra:
Szampon Granat i aloes: nie polecam, po umyciu pojawił mi sie łupież , na szczęście wystarczyło odstawić szampon.
Z tej serii odżywka i maska do włosów sa ok, używam i nic złego sie nie dzieje.
Szampon Migdały i Jojba jest ok, myje włosy, nie wysusza nie robi krzywdy.
Szampon Timotei Organic Delight szampon do włosów normalnych. Z tym szamponem miałam największy problem na etapie zakupu, z jednej strony bardzo negatywne opinie na wizażu i innych forach z drugiej kusił mnie, szampon sklepowy dużego koncernu bez parabenów, silikonów i SLS-ów, zaryzykowałam i nie żałuję, naprawdę lubię ten produkt.
W swoim życiu wypróbowałam wiele szamponów i tych eko i nieeko. Większość z nich się nie sprawdziła, fakt mam wymagające włosy kręcone, przesuszone i w dodatku farbowane, dla kosmetyków to prawdziwe wyzwanie. W dodatku mam suchą skórę głowy i źle dobrany szampon szybko robi mi krzywdę, pojawia się łupież i swędzenie głowy.
W starych czasach gdy znałam tylko marki sklepowe włosy myłam szamponem do włosów suchych a co jakiś czas przeciwłupieżowym aptecznym lub sklepowym koniecznie z cynkiem, szkoda że wtedy nie miałam wiedzy o SLS-ach i SLEs- ach które zamiast pomagać robiły mi dużą krzywdę.
Obecnie moja pielęgnacja organicza się do mycia głowy wg potrzeb czyli raz na 2-3 dni szamponem eko, następnie odzywka, włosy układam albo żelem do stylizacji z Eco Cosmetics albo DIY żelem z siemienia lnianego, raz w tygodniu na włosy nakładam na noc olej.
Rozczesuje tylko na mokro, delikatnie bez szarpania grzebieniem z szerokimi zębami. Chociaż planuję wypróbować kiedyś magiczną szczotkę TT.( tangle teezer) która podobno się sprawdza tez przy kręconych włosach. Suszarki nie używam od lat.
Eco Cosmetics - świetny, ładnie myje nie wysusza, trzeba sie przyzwyczaić że sie nie pieni ( brak SLS) i trzeba uzwać mniej niż by się chciało, po za tym szampon jest w tubce- lubię szampony w tubkach. Cena to niestety prawie 30 zł za 200 ml. Z tej firmy posiadm równiez odzywke i żel do włosów. Wszystkie produkty polecam
Alterra:
Szampon Granat i aloes: nie polecam, po umyciu pojawił mi sie łupież , na szczęście wystarczyło odstawić szampon.
Z tej serii odżywka i maska do włosów sa ok, używam i nic złego sie nie dzieje.
Szampon Migdały i Jojba jest ok, myje włosy, nie wysusza nie robi krzywdy.
Szampon Timotei Organic Delight szampon do włosów normalnych. Z tym szamponem miałam największy problem na etapie zakupu, z jednej strony bardzo negatywne opinie na wizażu i innych forach z drugiej kusił mnie, szampon sklepowy dużego koncernu bez parabenów, silikonów i SLS-ów, zaryzykowałam i nie żałuję, naprawdę lubię ten produkt.
Filtry czyli duzo kontrowersji i pytań bez odpowiedzi.
Zaczyna się lato, słońce przygrzewa coraz mocniej, jak co roku zaczynam się bać o moja bladą skórę- fototyp II. Większa cześć dnia na szczęście spędzam w budynkach przy szczelnie zasłoniętych oknach, ale do pracy trzeba jakoś dojść, następnie wrócić do domu, zrobić zakupy, wyjść z dzieckiem na spacer lub plac zabaw, pojechać nad jezioro :) uwielbiam siedzieć nad woda.
Słońce zapewnia nam życie na Ziemi, jest siłą napędową i energia, jest tez siłą niszczącą. Zapewnia nam piękna opaleniznę, dla mnie bladziuchny opalenizna jest czymś czego nigdy mieć nie będę, a wiadomo chcemy mieć to czego nie możemy, niestety przyczynia sie tez do szybszego starzenia się skóry i powstawania nowotworów. Dlatego musimy się chronic przed zgubnymi skutkami promieni słonecznych.
Podejście do używania filtrów jest bardzo indywidualne od filtromaniaczek: kładących filtr na twarz i szyje w ilości 2 ml co dwie godziny! do osób negujących potrzebę używania filtrów. Jestem gdzieś pomiędzy. Zimą filtr zabieram jedynie na snowboard bo w górach łatwo się opalić a nawet i spalić zimą, latem filtr kładę rano pod makijaż raz dziennie najczęściej SPF 20, chyba że idę na plażę wtedy zabieram SPF 50 i aplikuję na plaży ponownie.
Nie będę sie rozpisywac o filtrach bo chyba juz wszystko zostało o nich powiedziane, zostawie jedynie krótka notkę:
Filtry dzielimy na chemiczne, które pochłaniają promienie i mechaniczne/ fizyczne które w/w promienie odbijają.
Ze wzgledu na niestabilność filtra chemicznego o nazwie parsol destabilizowany jest przez niektóre kosmetyki kolorowe oraz na możliwość przenikania filtrów chemicznych staram się wybierać filtry mechaniczne. Te jednak nie są pozbawione wad.
Filtry fizyczne to tlenek cynku i dwutlenek tytanu, związki te nadają biały kolor kremu czy balsamu i nałożone na skórę "bielą", o ile jest to nawet korzystne w przypadku aplikacji kosmetyku na skórze ruchliwego dziecka- widać gdzie posmarowaliśmy a gdzie nie to w przypadku dorosłej kobiety nie wygląda zbyt korzystnie zwłaszcza gdy chcemy nałozyć makijaż.
Po drugie: filtry te łatwo zetrzeć, w końcu to tylko fizyczna powłoczka na naszej twarzy czy ciele, ścieramy je cały czas podczas robienie makijażu zwłaszcza pędzlem, pocąc się, ubierając lub zdejmując ubranie, dotykając skóry. Dlatego szczególnie na plazy konieczna jest reaaplikacja filtra.
Jak na razie testowałam filtry:
Babydream SPF 50, trudny do nałożenia na twarzy, nie chce współpracować z makijażem za to dobry dla dziecka i na plażę raz do ciała. Po za tym jest niedrogi i łatwo dostępny, nie muszę go zamawiać przez internet. Niestey nie mam pewności co do składu, niby Babydream jest marka dość Eco ale coraz częściej rozczarowuje po za tym mam problem z odszyfrowaniem składu.
Lavera Sun Sensitiv mleczko przeciwsłoneczne dla cery alergicznej SPF 20 minusem jest cena 62 zł za 75 ml, spf jedynie 20 i trudniejsza dostępność, zaletą obecność obu filtrów fizycznych w składzie co daję lepszą ochronę przeciw UVA oraz mozliwośc wykonania makijażu.
Krem wg receptury ze strony zrobsobiekrem- filtrem jest tlenek cynku, skład w 100% naturalny i dobrany według naszego uznania. Niestety ten krem u mnie to porażka, nie sprawdził się bieli, co jest zrozumiałe ale bieli bardziej niz jakikolwiek inny krem, zostawia smugi i nie chce się wchłaniać. Nie polecam, obecnie zużywam go na ramiona, dłonie i nogi.
Zamówiłam tez krem z Eco Cosmetics, zobaczymy jak sie sprawdzi.
Co do kontrowersji:
- jednej strony mamy filtry chemiczne z drugiej fizyczne, mój wybór to oczywiście fizyczne. Niestety na sklepowych czy aptecznych półkach preparaty konserwowane sa parabenami lub mają dodatek parafiny. Z drugiej stony wg strony : http://www.ewg.org/skindeep filtry te sa dla nas w miare bezpieczne, fakt parabeny mają na końcu składu.
Makijaż a filtry: moja metoda jest aplikacja kremu lub serum bezolejowego odczekanie 10 minut i bardzo delikatne wklepanie filtra, na tak przygotowaną skore po kolejnych 20 minutach nakładam makijaż, dzięki czemu skóra nie świeci sie i nie mam potrzeby matowienia w najbliższych godzinach.
IMHO: to co najwazniejsze przy ochronie przeciwsłonecznej to wcale nie sa filtry ale nasz zdrowy rozsądek. Nie wystawianie sie na słońce między 12 a 15, ubranie kapelusz lub czapka na głowie, cień. A na plazy zamiast bikini strój do pływania z rękawami i ochroną UV.
A wy jakie filtry polecacie?
Słońce zapewnia nam życie na Ziemi, jest siłą napędową i energia, jest tez siłą niszczącą. Zapewnia nam piękna opaleniznę, dla mnie bladziuchny opalenizna jest czymś czego nigdy mieć nie będę, a wiadomo chcemy mieć to czego nie możemy, niestety przyczynia sie tez do szybszego starzenia się skóry i powstawania nowotworów. Dlatego musimy się chronic przed zgubnymi skutkami promieni słonecznych.
Podejście do używania filtrów jest bardzo indywidualne od filtromaniaczek: kładących filtr na twarz i szyje w ilości 2 ml co dwie godziny! do osób negujących potrzebę używania filtrów. Jestem gdzieś pomiędzy. Zimą filtr zabieram jedynie na snowboard bo w górach łatwo się opalić a nawet i spalić zimą, latem filtr kładę rano pod makijaż raz dziennie najczęściej SPF 20, chyba że idę na plażę wtedy zabieram SPF 50 i aplikuję na plaży ponownie.
Nie będę sie rozpisywac o filtrach bo chyba juz wszystko zostało o nich powiedziane, zostawie jedynie krótka notkę:
Filtry dzielimy na chemiczne, które pochłaniają promienie i mechaniczne/ fizyczne które w/w promienie odbijają.
Ze wzgledu na niestabilność filtra chemicznego o nazwie parsol destabilizowany jest przez niektóre kosmetyki kolorowe oraz na możliwość przenikania filtrów chemicznych staram się wybierać filtry mechaniczne. Te jednak nie są pozbawione wad.
Filtry fizyczne to tlenek cynku i dwutlenek tytanu, związki te nadają biały kolor kremu czy balsamu i nałożone na skórę "bielą", o ile jest to nawet korzystne w przypadku aplikacji kosmetyku na skórze ruchliwego dziecka- widać gdzie posmarowaliśmy a gdzie nie to w przypadku dorosłej kobiety nie wygląda zbyt korzystnie zwłaszcza gdy chcemy nałozyć makijaż.
Po drugie: filtry te łatwo zetrzeć, w końcu to tylko fizyczna powłoczka na naszej twarzy czy ciele, ścieramy je cały czas podczas robienie makijażu zwłaszcza pędzlem, pocąc się, ubierając lub zdejmując ubranie, dotykając skóry. Dlatego szczególnie na plazy konieczna jest reaaplikacja filtra.
Jak na razie testowałam filtry:
Babydream SPF 50, trudny do nałożenia na twarzy, nie chce współpracować z makijażem za to dobry dla dziecka i na plażę raz do ciała. Po za tym jest niedrogi i łatwo dostępny, nie muszę go zamawiać przez internet. Niestey nie mam pewności co do składu, niby Babydream jest marka dość Eco ale coraz częściej rozczarowuje po za tym mam problem z odszyfrowaniem składu.
Lavera Sun Sensitiv mleczko przeciwsłoneczne dla cery alergicznej SPF 20 minusem jest cena 62 zł za 75 ml, spf jedynie 20 i trudniejsza dostępność, zaletą obecność obu filtrów fizycznych w składzie co daję lepszą ochronę przeciw UVA oraz mozliwośc wykonania makijażu.
Krem wg receptury ze strony zrobsobiekrem- filtrem jest tlenek cynku, skład w 100% naturalny i dobrany według naszego uznania. Niestety ten krem u mnie to porażka, nie sprawdził się bieli, co jest zrozumiałe ale bieli bardziej niz jakikolwiek inny krem, zostawia smugi i nie chce się wchłaniać. Nie polecam, obecnie zużywam go na ramiona, dłonie i nogi.
Zamówiłam tez krem z Eco Cosmetics, zobaczymy jak sie sprawdzi.
Co do kontrowersji:
- jednej strony mamy filtry chemiczne z drugiej fizyczne, mój wybór to oczywiście fizyczne. Niestety na sklepowych czy aptecznych półkach preparaty konserwowane sa parabenami lub mają dodatek parafiny. Z drugiej stony wg strony : http://www.ewg.org/skindeep filtry te sa dla nas w miare bezpieczne, fakt parabeny mają na końcu składu.
Makijaż a filtry: moja metoda jest aplikacja kremu lub serum bezolejowego odczekanie 10 minut i bardzo delikatne wklepanie filtra, na tak przygotowaną skore po kolejnych 20 minutach nakładam makijaż, dzięki czemu skóra nie świeci sie i nie mam potrzeby matowienia w najbliższych godzinach.
IMHO: to co najwazniejsze przy ochronie przeciwsłonecznej to wcale nie sa filtry ale nasz zdrowy rozsądek. Nie wystawianie sie na słońce między 12 a 15, ubranie kapelusz lub czapka na głowie, cień. A na plazy zamiast bikini strój do pływania z rękawami i ochroną UV.
A wy jakie filtry polecacie?
Powoli dojrzewam do dwóch rzeczy: publikowania filmików na YT oraz do zmiany nazwy bloga na Ekokompromis, bo chociaż bardzo staram się żeby moja pielęgnacja była naturalna to nie zawsze jest to realne. Ze względów ekonomicznych czy też estetycznych; nie spotkałam doi tej pory eko pomadki o ładnym kolorze, trwałej i nie zostawiającej śladów czy tez eko tuszu do rzęs bez efektu pandy. Zostaje kompromis a kompromis ma to do siebie ze jest zgniły i nikogo tak naprawdę nie satysfakcjonuje w pełni.
wtorek, 1 maja 2012
Moje urodowe mocne i słabe strony.
W blogu piszę o sobie i częściowo dla siebie. Niektóre kosmetyki będę uwielbiać inne uznam za buble. Nie powiem nic odkrywczego, ale kazdy kosmetyk musi być dopasowany do was indywidualnie. Coś co pasuje jednej osobie drugiej zaszkodzi. Dlatego przy recenzjach produktów będę pisać dlaczego dany kosmetyk u mnie sie nie sprawdził.
Dla ułatwienia zbiorczo opisze siebie:
Włosy : upiornie suche i kręcone, wcześniej farbowane drogeryjnymi farbami, przez co są jeszcze bardziej zniszczone i wysuszone, na skórze głowy przy nadmiernym wysuszeniu pojawiał mi się tzw suchy łupież
Twarz: moja cera jest kapryśna i złośliwa, tłusta w strefie T, na policzkach normalna, ze skłonnością do zmian trądzikowych, ale przy stosowaniu preparatów wysuszających lub z alkoholem skóra staje się sucha i podrażniona. Dodatkowo mam poszerzone naczyńka i łatwo się czerwienie.
Usta: bezproblemowe :), nie wiem co to suche skórki, pęknięcia, zajady czy opryszczka.
Ciało: Skóra sucha ze skłonnością do tworzenia zmian na ramionach i niestety cellulit na udach.
Stopy: wymagające, poza domową intensywną pielęgnacją odwiedzam regularnie gabinet pedikiurzystki-podologa.
Dłonie: przez częste mycie i dezynfekcję ( wymogi higieniczne w pracy) skóra moich dłoni jest mocno wysuszona
Paznokcie: mocne, twarde, nie łamiące się, właściwie bezproblemowe.
Dla ułatwienia zbiorczo opisze siebie:
Włosy : upiornie suche i kręcone, wcześniej farbowane drogeryjnymi farbami, przez co są jeszcze bardziej zniszczone i wysuszone, na skórze głowy przy nadmiernym wysuszeniu pojawiał mi się tzw suchy łupież
Twarz: moja cera jest kapryśna i złośliwa, tłusta w strefie T, na policzkach normalna, ze skłonnością do zmian trądzikowych, ale przy stosowaniu preparatów wysuszających lub z alkoholem skóra staje się sucha i podrażniona. Dodatkowo mam poszerzone naczyńka i łatwo się czerwienie.
Usta: bezproblemowe :), nie wiem co to suche skórki, pęknięcia, zajady czy opryszczka.
Ciało: Skóra sucha ze skłonnością do tworzenia zmian na ramionach i niestety cellulit na udach.
Stopy: wymagające, poza domową intensywną pielęgnacją odwiedzam regularnie gabinet pedikiurzystki-podologa.
Dłonie: przez częste mycie i dezynfekcję ( wymogi higieniczne w pracy) skóra moich dłoni jest mocno wysuszona
Paznokcie: mocne, twarde, nie łamiące się, właściwie bezproblemowe.
Off Topowo
Nie mogę dzisiaj spac, dziecko wewnetrze kopie mocno, może juz chce sie wydostać?
Jeżeli się wstrzyma to wkrótce dodam notki o: kosmetykach mineralnych, pędzlach, praniu w tym moja opinie o orzechach piorących, o opalaniu, olejkach zapachowych, kosmetykach mineralnych do makijażu, półproduktach kosmetycznych, akcesoriach, olejowaniu włosów, mojej pielęgnacji i farbowaniu włosów.I oczywiście dodam zdjęcia, aparat sie juz ładuje.
Spojrzałam dzisiaj na statystyki bloga, mimo, ze na razie jest ubogo, skromna grafika i nie dołączyłam zdjęć to jednak wchodzicie tutaj. Jest mi niezmiernie miło.
Jeżeli się wstrzyma to wkrótce dodam notki o: kosmetykach mineralnych, pędzlach, praniu w tym moja opinie o orzechach piorących, o opalaniu, olejkach zapachowych, kosmetykach mineralnych do makijażu, półproduktach kosmetycznych, akcesoriach, olejowaniu włosów, mojej pielęgnacji i farbowaniu włosów.I oczywiście dodam zdjęcia, aparat sie juz ładuje.
Spojrzałam dzisiaj na statystyki bloga, mimo, ze na razie jest ubogo, skromna grafika i nie dołączyłam zdjęć to jednak wchodzicie tutaj. Jest mi niezmiernie miło.
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Pielęgnacja skóry dziecka
Skóra dziecka jest znacznie delikatniejsza niz nasza, wrażliwsza i wymagająca. Co ciekawe dziecko ma jej procentowo więcej niz dorosły, w przeliczeniu powierzchni skóry na masę ciała. Należy się jej szczególne traktowanie.
Zaczynając od kąpieli, do niedawna przemywaliśmy twarz przegotowana woda i wacikami kosmetycznymi, do wanienki dodawaliśmy płynu do kapieli Hipp lub Babydream, tym tez myjemy włosy, bo jakos nie wychodzi kupowanie osobno szamponu. Po osuszeniu ( nie wytarciu!!) skóry dziecka smarujemy córkę lub smaruje się sama oliwką. NA łokcie i obdarte kolana nakłądamy Masło Shea. Włosy rozczesujemy przy pomocy specjalnego sprayu, nie do końca jego skład jest ok, bo zawiera na wysokim miejscu alkohol, ale nie niszczy i nie wysusza włosów za to doskonale ułatwia rozczesywanie. Na buzie czasem nakładamy krem dla dzieci Bambino: zawiera co prawda Paraffinum Liquidum i to na drugim miejscu!, ale u dzieci składnik ten nie ma działania komedogennego, po za tym przez zawartość filtra mineralnego jakim jest tlenek cynku ma tez niewielka ochronę przeciwsłoneczną - spf 4. Cynk jest tez powodem dla którego ten krem nieco bieli.
Na dzień używamy kremu Babydream w tubce lub butelce z atomizerem. Spf +50. Rodzinnie, bo jest to krem, który często podbieramy dziecku.
Mini recenzja: Płyn do kapieli i oliwka sa super, nie mam żadnych zastrzeżeń, cena jak na kosmetyki bazujące na olejach roślinnych, bez parafiny i parabenów tez jest sympatyczna.
Wiele zastrzeżeń mam do kremu ochronnego na słońce, jest "tępy" ciężko go rozprowadzić, bieli, brudzi ubrania. W wersji z atomizerem zamiast ładnie rozpryskiwać się na skórze z opakowania wypada biała masa, którą i tak trzeba porządnie rozsmarować.
Wiem, ze filtry mineralne zachowują się inaczej niż chemiczne i bielenie jest z nimi nierozłącznie związane, ale to co robi ten krem to przesada. Na razie używamy mimo oczywistych wad i chyba się to nie zmieni, skład, dostępność i cena przechyla naszą decyzje na ponowny zakup tego filtra po zakończeniu opakowania.
I zapomniałabym, bo juz nie używamy na codzień: chusteczki dla dzieci ponownie seria Babydream zielone, za skład i działanie. Niestety różowe, przeznaczone dla skóry wrażliwej są strasznie suche i zmiana pieluchy czy wytarcie buzi dziecka po jedzeniu jest prawie niemożliwa.
Zaczynając od kąpieli, do niedawna przemywaliśmy twarz przegotowana woda i wacikami kosmetycznymi, do wanienki dodawaliśmy płynu do kapieli Hipp lub Babydream, tym tez myjemy włosy, bo jakos nie wychodzi kupowanie osobno szamponu. Po osuszeniu ( nie wytarciu!!) skóry dziecka smarujemy córkę lub smaruje się sama oliwką. NA łokcie i obdarte kolana nakłądamy Masło Shea. Włosy rozczesujemy przy pomocy specjalnego sprayu, nie do końca jego skład jest ok, bo zawiera na wysokim miejscu alkohol, ale nie niszczy i nie wysusza włosów za to doskonale ułatwia rozczesywanie. Na buzie czasem nakładamy krem dla dzieci Bambino: zawiera co prawda Paraffinum Liquidum i to na drugim miejscu!, ale u dzieci składnik ten nie ma działania komedogennego, po za tym przez zawartość filtra mineralnego jakim jest tlenek cynku ma tez niewielka ochronę przeciwsłoneczną - spf 4. Cynk jest tez powodem dla którego ten krem nieco bieli.
Na dzień używamy kremu Babydream w tubce lub butelce z atomizerem. Spf +50. Rodzinnie, bo jest to krem, który często podbieramy dziecku.
Mini recenzja: Płyn do kapieli i oliwka sa super, nie mam żadnych zastrzeżeń, cena jak na kosmetyki bazujące na olejach roślinnych, bez parafiny i parabenów tez jest sympatyczna.
Wiele zastrzeżeń mam do kremu ochronnego na słońce, jest "tępy" ciężko go rozprowadzić, bieli, brudzi ubrania. W wersji z atomizerem zamiast ładnie rozpryskiwać się na skórze z opakowania wypada biała masa, którą i tak trzeba porządnie rozsmarować.
Wiem, ze filtry mineralne zachowują się inaczej niż chemiczne i bielenie jest z nimi nierozłącznie związane, ale to co robi ten krem to przesada. Na razie używamy mimo oczywistych wad i chyba się to nie zmieni, skład, dostępność i cena przechyla naszą decyzje na ponowny zakup tego filtra po zakończeniu opakowania.
OCM
Metoda znana i opisywana chyba już wszędzie. Wyjątkowo prosta, tania i skuteczna. Od czasu jak stosuję pozbyłam sie pozostałych kosmetyków do demakijażu.
Potrzebujemy jedynie mieszaniny olejów, gorącej wody i ściereczki z mikrofibry lub muślinowej.
Powyżej zestaw do mojej mieszanki: oliwka dla dzieci, olej rycynowy, olej z orzechów laskowych i gotowa mieszanka czarnuszka- migdał.
Na drugim zdjęciu: mieszanina w butelce z pompką i ściereczka z mikrofibry. Ilość jak na zdjęciu- wolę przygotowywać częściej ale z lenistwa, trzymać gotowy produkt w łazience.
Przygotowujemy mieszaninę według potrzeb naszej skóry, bazujemy na oleju rycynowym uważając, żeby nie przekroczyć stężenia 20%, przy cerze suchej 10 %. Dodajemy inne oleje, w moim przypadku jest to olej z czarnuszki siewnej, orzechów laskowych i ryzowy dopełnione oliwką dla dzieci Hipp. Całość przechowuję w ciemnej buteleczce w łazience. Na twarz nakładam niewielka ilość mieszaniny, masuję po czym zmywam makijaż i zanieczyszczenia namoczona w gorącej wodzie ściereczka z mikrofibry. Następnie nakładam dwa do trzech razy ciepły kompres na twarz, biorę prysznic i nakładam letnie ( nie zimne) kompresy. Makijaż, nawet eyeliner jest zmyty, twarz oczyszczona a przy okazji wykonany jest delikatny peeling. Ważne jest żeby nie trzeć skóry, ale ja wycierać.
Metoda niestety ma pewne ograniczenia: cera naczyńkowa, jej nie służy ani gorąco ani zmiana temperatur: ciepło- zimno. Osoby z cerą naczyńkową mogą zmodyfikować metodę i zamiast używać ściereczki muślinowej czy z mikrofibry zmyć oleje mydłem Aleppo.
Problemem będzie też bardzo zamieszczona cera z ropnymi zmianami, przez masowanie i tarcie można roznieść bakterie po całej twarzy i zamiast poprawić to pogorszyć jej stan. W takim przypadku polecam kontakt z dermatologiem. Z resztą ropne zmiany są tez przeciwwskazaniem do wykonywanie peelingu mechanicznego.
Uwaga: Po rozpoczeciu OCM wygląd naszej twarzy zamiast poprawić się może się przejściowo pogorszyć, u mnie trwało to około 2 tygodni.
Żeby metoda była skuteczna dobrze jest wykonywać peeling raz na 2 tygodnie: ja robię peeling enzymatyczny z bromelanina. Dzięki czemu poszerzone pory i zaskórniki są mniej widoczne.
Uwaga 2: Przy cerze tłustej unikajcie oliwy z oliwek, działa bardzo komedogennie, podobnie jek olej ze słodkich migdałów.
I co najważniejsze: chociaż Body Shop przestał miec u ofercie ściereczki muślinowe to sa one nadal dostępne: Poszukajcie w sklepach internetowych z pieluchami wielorazowymi.
Pozostałe składniki kupicie: olej rycynowy w każdej aptece, inne oleje on-line lub w sklepie spożywczym.
Naturalna pielęgnacja, czyli dlaczego warto wyrzucić połowę kosmetyków z łazineki tylko po to, żeby kupic nowe. Part II
Po odkryciu, że poza kosmetykami zawierającymi szkodliwe lub niekorzystne składniki, poczytaniu kilku artykułów, wypowiedzi na forach czy blogach w człowieku pojawia się nadgorliwość neofity. Tak było tez ze mną, siedziałam godzinami przed monitorem i analizowałam skład opisany na opakowaniach z mojej łazienki. Wyrzuciłam większość. Puste miejsca na półkach zapełniłam kosmetykami dla dzieci w firm wcześniej już wspomnianych, kosmetykami gotowymi dostępnymi w sklepach stacjonarnych lub internetowych a także samodzielnie wykonanymi specyfikami z półproduktów.
Co zyskałam:
-spokój, ze nie uzywam czegoś co mi w przyszłości zaszkodzi vide słynne juz parabeny
-pewność, że panuje nad tym jak wyglądam
- wiedzę o kosmetykach i ich składach
-sposób na relaks- robienie kosmetyków w domu jest jak gotowanie, pozwala wyciszyc sie po stresującym dniu w pracy
- ładniejszą cerę, fakt nadal pojawiają się zmiany trądzikowe, ale jest ich znacznie mniej i pojawiają się dużo rzadziej
-pożegnałam sie z kosmetyczką, u której systematycznie zjawiałam się na oczyszczaniu twarzy, teraz nie potrzebuje tego typu zabiegów
- piękne włosy, kolor, gęstość, blask, wytrzymałość wszystkie zmiany sa na plus
- gładką skórę, koniec ze skóra jak u krokodyla
- sposób na demakijaż bez tarcia i podrażniania oczu
Co zyskałam:
-spokój, ze nie uzywam czegoś co mi w przyszłości zaszkodzi vide słynne juz parabeny
-pewność, że panuje nad tym jak wyglądam
- wiedzę o kosmetykach i ich składach
-sposób na relaks- robienie kosmetyków w domu jest jak gotowanie, pozwala wyciszyc sie po stresującym dniu w pracy
- ładniejszą cerę, fakt nadal pojawiają się zmiany trądzikowe, ale jest ich znacznie mniej i pojawiają się dużo rzadziej
-pożegnałam sie z kosmetyczką, u której systematycznie zjawiałam się na oczyszczaniu twarzy, teraz nie potrzebuje tego typu zabiegów
- piękne włosy, kolor, gęstość, blask, wytrzymałość wszystkie zmiany sa na plus
- gładką skórę, koniec ze skóra jak u krokodyla
- sposób na demakijaż bez tarcia i podrażniania oczu
Naturalna pielęgnacja, czyli dlaczego warto wyrzucić połowę kosmetyków z łazineki tylko po to, żeby kupic nowe.
Nie jestem dermatologiem, kosmetologiem czy biochemikiem na składach INCI, substancjach aktywnych, pH, substancjach szkodliwych sie nie znam. Moja wiedzę i przekonania bazuję głownie na informacjach ze strony: Wizaż. pl oraz www.ewg.org oraz na tym jak reaguje moja skóra na poszczególne kosmetyki.
Przygoda z naturalnymi kosmetykami zaczęła się po urodzeniu córeczki, młoda mam jest dosłownie bombardowana "dobrymi radami" i informacjami, często błędnymi i sprzecznymi ze sobą. Do tego dochodzi jeszcze coś o czym az przykro mówić: sprzedaż naszych danych osobowych, firmy produkujące produkty dla dzieci (słoiczki, mleko, pieluchy i kosmetyki) otrzymują nasze dane. Zgadzamy się na to składając podpis przy odbiorze Niebieskiego Pudełka. Młoda mam jest zagubiona, dobrze jak dziecko jest zdrowe i nie mamy problemów z karmieniem. Gorzej jak cos się dzieje. Tak było u nas, pojawiły sie problemy ze skóra, nie był to co prawda AZS czy alergia, ale skóra córeczki była brzydka, szorstka pojawiały się odparzenia. Kosmetyków uzywalismy ogólnie dostępnych supermarketowych nie-aptecznych. Przełom nastapił po pojawieniu sie czerwonej wysypki po pewnej popularnej oliwce dla dzieci ! Firma znana z tego, ze składy kosmetyków sa bardzo nieprzyjazne.
Zaczęłam szukać informacji na temat pielęgnacji wrażliwej skóry dziecka i znalazłam. Okazało się, że nie muszę zaczynać od drogich aptecznych kosmetyków lub bardzo drogich eko- produktów, ale w sklepie stacjonarnym znajdę tanie rozwiązanie problemu. : produkty Hipp i Babydream. NA tym mogłabym zakończyć, ale stwierdziłam, ze skoro wyeliminowanie niektórych składników kosmetyków tak niesamowicie poprawiło stan skóry mojego dziecka to czemu nie próbować dalej. I tak zaczęła się całkowita zmiana mojej pielęgnacji.
Przygoda z naturalnymi kosmetykami zaczęła się po urodzeniu córeczki, młoda mam jest dosłownie bombardowana "dobrymi radami" i informacjami, często błędnymi i sprzecznymi ze sobą. Do tego dochodzi jeszcze coś o czym az przykro mówić: sprzedaż naszych danych osobowych, firmy produkujące produkty dla dzieci (słoiczki, mleko, pieluchy i kosmetyki) otrzymują nasze dane. Zgadzamy się na to składając podpis przy odbiorze Niebieskiego Pudełka. Młoda mam jest zagubiona, dobrze jak dziecko jest zdrowe i nie mamy problemów z karmieniem. Gorzej jak cos się dzieje. Tak było u nas, pojawiły sie problemy ze skóra, nie był to co prawda AZS czy alergia, ale skóra córeczki była brzydka, szorstka pojawiały się odparzenia. Kosmetyków uzywalismy ogólnie dostępnych supermarketowych nie-aptecznych. Przełom nastapił po pojawieniu sie czerwonej wysypki po pewnej popularnej oliwce dla dzieci ! Firma znana z tego, ze składy kosmetyków sa bardzo nieprzyjazne.
Zaczęłam szukać informacji na temat pielęgnacji wrażliwej skóry dziecka i znalazłam. Okazało się, że nie muszę zaczynać od drogich aptecznych kosmetyków lub bardzo drogich eko- produktów, ale w sklepie stacjonarnym znajdę tanie rozwiązanie problemu. : produkty Hipp i Babydream. NA tym mogłabym zakończyć, ale stwierdziłam, ze skoro wyeliminowanie niektórych składników kosmetyków tak niesamowicie poprawiło stan skóry mojego dziecka to czemu nie próbować dalej. I tak zaczęła się całkowita zmiana mojej pielęgnacji.
Zaczynamy blogowanie.
Najpierw napiszę trochę o sobie. Kilka, kilkanaście lat temu na informację, że będę prowadzić, a raczej będę miała zamiar prowadzić bloga o urodzie, pielęgnacji i makijażu byłabym mocno rozbawiona. Nie ten typ, jako nastolatka co prawda borykałam sie z problemem trądziku, jednak był to problem większości z moich rówieśników. Skuteczne kosmetyki, zabiegi kosmetyczne nie były aż tak popularne i łatwo dostępne jak dzisiaj. Do dermatologa, też rzadko się chodziło, między innymi dlatego, że proponowane kuracje były długotrwałe i wcale nietanie. Koniec końców każdy kończył z pastą cynkową i ewentualnie " makeupem z korektora" na niedoskonałości, lub po prostu się tym nie przejmowaliśmy. Całości dopełniał oczywiście strój, czyli czarne glany, dżinsy i rozciągnięte swetry.
Z makijażem, jako takim zaczęłam eksperymentować dopiero na studiach. Wiecie robienie sobie maski z podkładu, za duzo pudru. Za to nauczyłam się jako tako używać tuszu do rzęs, eyelinera nie opanowałam.
Tak naprawdę po raz pierwszy zainteresowałam się makijażem kilka lat po studiach, w drugiej ciąży, kiedy to z powodu komplikacji musiałam leżeć na zwolnieniu przez dwa tygodnie, bez wstawania z łóżka. Z nudów oglądałam filmiki na YT i się zachwyciłam, jak dziewczyny przy użyciu naprawdę prostych kosmetyków sa w stanie zmienić się ze zwyczajnej dziewczyny w piękność. I wcale nie poświęcały na to godziny, ale pełen makijaż wykonywały w 10 minut, olśnienie. Też tak chcę, zrujnowałam budżet domowy na zakupy bardzo potrzebnych rzeczy ;). Mąż na początku sceptyczny obecnie jest zadowolony i z tego jak wyglądam i z tego jak się czuję.
Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, ze do ideału mi bardzo daleko, ale systematycznie drobnymi kroczkami idę do przodu.
OT. Pielęgnacją ze znaczna przewagą pielęgnacji nautralnej przygoda zaczęła sie wcześniej po pierwszej ciąży, o tym będzie kolejny wpis.
Blog, będzie ładniejszy i będą dodawane zdjęcia a może i filmy na YT, muszę tylko przekonać męża, żeby mi pomógł.
Z makijażem, jako takim zaczęłam eksperymentować dopiero na studiach. Wiecie robienie sobie maski z podkładu, za duzo pudru. Za to nauczyłam się jako tako używać tuszu do rzęs, eyelinera nie opanowałam.
Tak naprawdę po raz pierwszy zainteresowałam się makijażem kilka lat po studiach, w drugiej ciąży, kiedy to z powodu komplikacji musiałam leżeć na zwolnieniu przez dwa tygodnie, bez wstawania z łóżka. Z nudów oglądałam filmiki na YT i się zachwyciłam, jak dziewczyny przy użyciu naprawdę prostych kosmetyków sa w stanie zmienić się ze zwyczajnej dziewczyny w piękność. I wcale nie poświęcały na to godziny, ale pełen makijaż wykonywały w 10 minut, olśnienie. Też tak chcę, zrujnowałam budżet domowy na zakupy bardzo potrzebnych rzeczy ;). Mąż na początku sceptyczny obecnie jest zadowolony i z tego jak wyglądam i z tego jak się czuję.
Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, ze do ideału mi bardzo daleko, ale systematycznie drobnymi kroczkami idę do przodu.
OT. Pielęgnacją ze znaczna przewagą pielęgnacji nautralnej przygoda zaczęła sie wcześniej po pierwszej ciąży, o tym będzie kolejny wpis.
Blog, będzie ładniejszy i będą dodawane zdjęcia a może i filmy na YT, muszę tylko przekonać męża, żeby mi pomógł.
Subskrybuj:
Posty (Atom)