Po odkryciu, że poza kosmetykami zawierającymi szkodliwe lub niekorzystne składniki, poczytaniu kilku artykułów, wypowiedzi na forach czy blogach w człowieku pojawia się nadgorliwość neofity. Tak było tez ze mną, siedziałam godzinami przed monitorem i analizowałam skład opisany na opakowaniach z mojej łazienki. Wyrzuciłam większość. Puste miejsca na półkach zapełniłam kosmetykami dla dzieci w firm wcześniej już wspomnianych, kosmetykami gotowymi dostępnymi w sklepach stacjonarnych lub internetowych a także samodzielnie wykonanymi specyfikami z półproduktów.
Co zyskałam:
-spokój, ze nie uzywam czegoś co mi w przyszłości zaszkodzi vide słynne juz parabeny
-pewność, że panuje nad tym jak wyglądam
- wiedzę o kosmetykach i ich składach
-sposób na relaks- robienie kosmetyków w domu jest jak gotowanie, pozwala wyciszyc sie po stresującym dniu w pracy
- ładniejszą cerę, fakt nadal pojawiają się zmiany trądzikowe, ale jest ich znacznie mniej i pojawiają się dużo rzadziej
-pożegnałam sie z kosmetyczką, u której systematycznie zjawiałam się na oczyszczaniu twarzy, teraz nie potrzebuje tego typu zabiegów
- piękne włosy, kolor, gęstość, blask, wytrzymałość wszystkie zmiany sa na plus
- gładką skórę, koniec ze skóra jak u krokodyla
- sposób na demakijaż bez tarcia i podrażniania oczu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz