Moja nowa miłość, serum z witaminą C domowej roboty. Niesamowicie tanie, wygodne, łatwe w zrobieniu. Efekt działania jest po prostu piękny skóra jest czysta, znika szary odcień, mam nawet wrażenie że zmniejszyły sie rozszerzone naczyńka :) Twarz wygląda promiennie i pojawia się blask, ha nawet nie sądziłam ze moja skora to potrafi ale pojawia sie efekt "glow" jak w kremach BB.
Ponad to witamina C pomaga nam w walce z fotostarzeniem idealne połączenie z filtrami na lato.
Serum ma jednak kilka powaznych wad po pierwsze serum jest lepkie i klejące, trzeba odczekać kilka, kilkanaście minut zanim nałozymy coś więcej czy krem czy filtr. Serum nie ma chyba większego wpływu na nawilżenie. I niestety zdaża się że serum powoduje szczypanie, u niektórych przechodzi przy kolejnych aplikacjach, u innych niestety nie.
I wada największa chyba serum uzależnia, jak przerwiemy stosowanie efekt pięknej skóry stopniowo zainika. Pojawia sie szaru odcień. Wszystko oczywiście znów jest super jak wrócimy do kosmetyku.
I oto stosowany przeze mnie przepis:
- 3-4 krople spirytusu
- 5 kropli wit E ( z ZSK)
- dopełniam do 5 ml wodą destylowanej ( lub lepiej wodą do iniekcji)
Stężenie w serum wynosi 20%, na początek jednak radzę wsypać połowę witaminy C ( 0,5 ml.)
pH powinno być w okolicy 3.
Wszystko trzymam w butelce z ciemnego szkła w lodówce przez dwa tygodnie. I co ważne nie stosujcie butelek z pipetą, serum powinno być zamkniete, bez kontaktu z powietrzem, dlatego lepszy będzie kroplomierz.
Większość z przepisów podaje proporcje na 10 ml produktu, nie róbcie tego, bez konserwantu ( a po co nam konserwant?) serum ważne jest dwa tygodnie, stosując nawet codziennie nie zużyjecie 10 ml. Ba nawet 5 ml to jest dużo.
Produkt stosuję codziennie rano, przez dwa tygodnie. Następnie robie około miesięczną przerwę. I tak naprawdę wracam kiedy widzę że znów wygladam na zmęczona.
Dostępne sa również inne postacie witaminy C, nieco droższe za to mają swoje zalety, których nie posiada kwas askorbinowy w proszku.
- Sodium Ascorbyl Phosphate - sól sodowa monofosforanu kwasu askorbinowego czyli stabilna postać witaminy C tu uwaga dla odmiany pordukt powiniem miec ph powyżej 8 za to można z niego wykonac serum z kwasem hialuronowym, pantenolem i na bazie hydrolatu. Po za działaniem witaminy C serum ma tez działanie nawilżające.
Oraz bardzo fajna sprawa: tetraizopalmitynianu askorbylu czyli estrowa pochodna kwasu askorbinowego.( z Mazideł)
Droga, prawie 20 złotych za 2 gramy za to mozna spokojnie wymieszać z olejem i stosować na noc zamiast kremu. Super zaletą jest całkowity brak podrażnień i szczypania co niestety przy kwasowej formie witaminy C sie jednak dzieje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz