Według opisu ze strony sklepu: olej pochodzi z owoców dzikiej róży Rosa Canina z Chile.
Ma żółtawye zabarwieniu i intensywnym charakteryztycznym zapachu. Jest olejem wrażliwym na ciepło. Nie wolno go podgrzewać!
Tu pojawia się mojapierwsza uwaga do tego oleju, on nie ma charakterystycznego zapachu on ŚMIERDZI. Co prawda wraz z czasem stosowania przyzwyczajamy się do zapachu, ale gdy otworzyłam go po raz pierwszy odrzuciło mnie od niego, po prostu.
W teorii olej z róży wpływa na poprawę elastyczności skóry, ułatwia regenerację komórek, zwalnia procesy starzenia skóry. Bardzo bym chciała w to wierzyć, jednak nie mamy mozliwości sprawdzenia działania przeciwstarzeniowego. Jednak to właśnie wyciągi i oleje z róży sa stosowane w produktach anty aging.
Co wiecej olej ten jest polecany do skory dojrzałej, wrażliwej i ze skłonnościa do trądziku czyli bardzo problematycznej i faktycznie u osób z takimi problemami sie sprawdza.
Cena nie jest najniższa, ale stosowany jedynie do pielęgnaci twarzy jest bardzo wydajny i starcza na długo. Nie dolewam go do OCM, gdzie stosuje tańsze oleje, nie kładę go też na włosy. Najczęściej stosuje wieczorem 2-3 krople na twarz, taka ilość na prawdę wystarczy na wmasowanie go w całą twarz i szyję.
Uwaga ostrożnie stosuję w okolicy oczu bo potrafi migrować i powodowac lekkie szczypanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz