Będzie znów narzekanie, zaczniemy od kolorów. Kosmetyki mineralne mają to do siebie że kuszą nas szeroka gamą kolorystyczną oraz odcieniami. W przypadku AM oczekiwałam sytuacji podobnej. A tu zaskoczenie podkłady fairest czyli w założeniu te najjaśniejsze okazały sie być dla mnie delikatnie za ciemne, owszem mamy zimę i za chwilę sie opalę, ale jednak nazwa fairest zobowiązuje.
Krycie: całkiem niezłe, najlepsze za wszystkich minerałów jakich uzywałam.
Trwałość: ok.
Wady: warzą sie na twarzy przeokropnie, w zamian za krycie otrzymujemy ciastowaty wygląd. Zdecydowanie nie dla mnie. ( Jestem w mniejszości, u wielu osób zachowuja sie na twarzy grzecznie).
A szkoda bo to polskie, tanie kosmetyki.
Podkłady dostępne w trzech formułach: rozświetlającej, matującej i kryjącej.
oraz trzech odcieniach beige, golden i natural.
Poniżej swatche golden fairest w formule matującej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz